Św. Jacek Odrowąż

Św. Jacek Odrowąż - życiorys



Św. Jacek Odrowąż znany jest także jako św. Jacek kapłan, św. Jacek z Krakowa, Apostoł Polski, Apostoł Północy.
Życie św. Jacka, jak wielu innych świętych średniowiecza, jest mało znane. Nie dochowały się do naszych czasów współcześnie pisane życiorysy - większość danych o nim czerpiemy z napisanego około 100 lat po śmierci świętego Jacka przez lektora Stanisława De vita et miraculis sancti Iacchonis (Hyacinthi) ordinis Fratrum Praedicatorum auctore Stanislao lectore cracoviensi eiusdem ordinis. Lektor Stanisław nie mógł znać św. Jacka; z przedmowy jego dzieła wynika także, że nie znał nikogo z ludzi znających świętego, jednak w krakowskim klasztorze była jeszcze ciągle żywa tradycja o Jacku, otoczonym nimbem świętości i nadzwyczajnych cudów. Żyli jeszcze w tym czasie starzy zakonnicy, którzy znali wiele szczegółów z życia św. Jacka zasłyszanych albo od uczniów i towarzyszy Jacka, albo od naocznych świadków jego życia i czynionych cudów.
Wykaz cudów św. Jacka w tym dziele opiera się na protokołach spisywanych w krakowskim klasztorze; spisywanie cudów zaczęto już w 11 lat po śmierci świętego, a więc w 1268r.
Według J. Długosza św. Jacek pochodził ze śląskiej linii Odrowążów, rodu zasłużonego dla Polski. Najprawdopodobniej urodził się w Kamieniu na Górnym Śląsku. Długosz jako miejsce urodzenia podaje Łąkę "w ziemi opolskiej", mogła to być jednak osada w pobliżu Kamienia. Najstarsze źródła nie podają daty urodzin Jacka. Uważa się jednak, za życiorysem wg Seweryna z Lubomla (ukazał się w roku 1594), że było to około roku 1183. O latach dziecięcych i młodzieńczych św. Jacka też niewiele wiadomo. Późniejsze jego życie i działalność wskazują, że otrzymał wzorowe i głęboko chrześcijańskie wychowanie. Potem, ówczesnym zwyczajem, pobierał nauki w szkole katedralnej w Krakowie, pod okiem krewniaka Iwona Odrowąża. Prawdopodobnie zetknął się wówczas z bł. Wincentym Kadłubkiem, a w jego osobie z kulturą Zachodu. Jeszcze większy wpływ na życie i na osobowość młodego Jacka wywarł jego krewniak, Iwo Odrowąż, u którego prawdopodobnie zamieszkał podczas pobierania nauk w Krakowie. Iwo Odrowąż był jednym z najwybitniejszych biskupów krakowskich, a także ważną postacią w życiu politycznym Polski. Kilka razy podróżował do Rzymu i w jedną z takich podróży, około roku 1216/1217, zabrał ze sobą Jacka. Św. Jacek był wówczas prawdopodobnie świeżo mianowanym kanonikiem krakowskim, mianowanym przez bł. Wincentego Kadłubka. Według lektora Stanisława biskup Iwo Odrowąż pozostawił wówczas Jacka na kilkuletnie zagraniczne studia uniwersyteckie z zakresu teologii i prawa kanonicznego.
Niedawno - 22 grudnia 1216r. nastąpiło zatwierdzenie przez papieża Honoriusza III nowo powstałego zakonu kaznodziejskiego św. Dominika. Zakon rozwijał się bardzo prężnie, zyskując wielu nowych członków wśród studiującej w Paryżu i w Bolonii młodzieży, do której zaliczał się też św. Jacek. Jego entuzjastą został też biskup Iwo; zamyślał nawet o ustąpieniu z biskupstwa i wstąpieniu do zakonu. Jako światły biskup chciał mieć w swojej diecezji przedstawicieli tego zakonu. Rozumiał, że zakon był dopiero na etapie rozwoju i nieszybko będzie mógł wysyłać braci do dalekiej Polski. Dodatkową trudnością była bariera językowa. Może więc przy dobieraniu orszaku na podróż do Rzymu biskup Iwo kierował się nadzieją na przyciągnięcie zakonu dominikańskiego do Polski? Jakkolwiek dojrzewanie do życia zakonnego nie jest dziełem jednej chwili, to czasem jedna chwila pomaga dokonać wyboru. W późniejszych życiorysach św. Jacka za taką chwilę uważa się spotkanie ze św. Dominikiem.
Św. Dominik w tym czasie, na życzenie papieża Honoriusza III, podjął się uporządkowania stosunków panujących w zakonach żeńskich w Rzymie. Jednym z działań podjętych w tym celu było uroczyste przekazanie siostrom kościoła i klasztoru św. Sykstusa w Rzymie. Odbywało się to w środę popielcową 12 lutego 1220r. W uroczystościach brał udział biskup Iwo i grupa młodych ludzi z Polski. Wtedy to zdarzył się wypadek. Bratanek kardynała Stefana de Fossanuova, imieniem Napoleon, tak nieszczęśliwie spadł z konia w pobliżu kościoła św. Sykstusa, że natychmiast zmarł. Na prośbę kardynała św. Dominik, po mszy św. w kościele św. Sykstusa i po krótkiej modlitwie nad zmarłym, przywrócił mu życie. Zachwycony tym zdarzeniem biskup Iwo - według przekazu lektora Stanisława - zwrócił się do św. Dominika z prośbą, by zechciał wysłać swych braci do Polski dla przepowiadania tam Ewangelii. Św. Dominik wyraził zgodę, uznał jednak, że będzie lepiej, jeśli kilku Polaków wstąpi do jego zakonu. Od razu trzech czy czterech towarzyszących biskupowi młodych ludzi przyjęło habit zakonny z rąk św. Dominika. Byli to: Jacko (pod takim imieniem występuje w niektórych dokumentach św. Jacek), Czesław Polak i Herman Niemiec. Długosz wymienia jeszcze Henryka z Moraw.
Jacek, Czesław i towarzysze po przyjęciu habitów dominikańskich krótko pozostali w nowicjacie, w klasztorze św. Sabiny, a potem złożyli śluby na ręce św. Dominika i udali się na północ, do Polski. Wielki wpływ na ich późniejsze życie, wyraźnie podkreślany przez hagiografów, miało około półroczne obcowanie ze św. Dominikiem. Według Długosza pierwsza misja dominikańska w Polsce składała się z ośmiu zakonników. Czterech z nich znamy z imienia - św. Jacek Odrowąż, bł. Czesław Polak, Herman Niemiec i Henryk z Moraw. Mógł być wśród nich Hieronim z Pragi. Młodzi zakonnicy założyli podwaliny pod przyszłą wielką prowincję słowiańską. Pierwszym ufundowanym przez nich klasztorem miał być klasztor we Fryzaku (Friesach - dziś południowa Austria), na pograniczu Styrii i Karyntii. Mieli tam przebywać około roku, ugruntowując swoje dzieło, po czym, pozostawiając w klasztorze brata Hermana, wyruszyli dalej do Polski.
Tradycja przypisuje św. Jackowi i bł. Czesławowi założenie dalszych klasztorów dominikańskich: najpierw w Znojnie, gdzie później zakonnicy rozdzielili się, bł. Czesław wyruszył do Igławy, gdzie tradycja założenie klasztoru przed 1230r. łączy z bł. Czesławem, potem powędrował do Pragi, tam też zakładając klasztor; św. Jacek tymczasem wyruszył do Brna, Ołomuńca, też zakładając tam klasztory, wreszcie przybył do Krakowa w dniu Wszystkich Świętych 1222r.
Bracia dominikanie na razie osiedlili się na Wawelu przy dworze biskupim, w budynku specjalnie na ten cel wybudowanym. Nie wiadomo, ile osób zamieszkało w tym domku. Wiadomo, że do Krakowa przybył najpierw św. Jacek z kilkoma towarzyszami. Bł. Czesław ze swoimi współbraćmi dotarł tam w 1223r. Ilu braci zwerbowano do zakonu po drodze - nie wiadomo. Krakowski klasztor pomyślany był jako placówka formacyjna, przygotowująca misjonarzy dla Polski, Czech i Moraw.
Przed powrotem św. Jacka Kraków posiadał tylko jeden kościół parafialny Świętej Trójcy, wraz z drewnianym kościołem filialnym Wszystkich Świętych. Inne istniejące w tym czasie kościoły były kościołami prywatnymi, bez praw i obowiązków parafialnych. W związku z rosnącymi potrzebami na rynku wzniesiono nowy kościół poświęcony Bożej Rodzicielce, przed 1224r. Jednocześnie dotychczasową parafię Świętej Trójcy przejął kościół Wszystkich Świętych. W związku z tymi okolicznościami biskup Iwo mógł przekazać nowo przybyłym dominikanom stary kościół Świętej Trójcy wraz z przyległymi terenami. Pierwszym przełożonym krakowskiego klasztoru dominikańskiego Świętej Trójcy został św. Jacek.
Jednocześnie biskup Iwo buduje dla dominikanów nowy klasztor i nowy kościół, który osobiście konsekruje w 1223r.
Nowych powołań musiało szybko przybywać, skoro już w 1225r. bł. Czesław został wysłany z Krakowa z grupą braci dla objęcia klasztoru w Pradze. Tymczasem bracia pozostali w Krakowie wykonują pracę kaznodziejską w Krakowie i okolicach. Ta działalność zyskała im sympatię wiernych i duchowieństwa, zjednała dobroczyńców i zapewniła nowe powołania zakonne. Ponieważ powołań było dużo, zorganizowano w Krakowie studium zakonne.
Według pierwszych konstytucji nauka w zakonie kaznodziejskim miała cel praktyczny: przygotowanie braci do służby Bożej i do pracy misyjnej. Dlatego na pierwszy plan wysuwała się nauka teologii. Kapituła w Bolonii w 1228r. uchwaliła, że w każdym klasztorze winien być lektor dla kształcenia młodzieży, którego zadaniem było odbywanie codziennie specjalnych zajęć ze wszystkimi braćmi, by mogli skutecznie głosić Słowo Boże. W Krakowie pierwszym lektorem został Henryk z Moraw, który wspominany jest jako wybitny kaznodzieja.
W 1225r. przybył z Paryża do Krakowa Gerard z Wrocławia, wyznaczony w 1225r. na kapitule generalnej w Bolonii na pierwszego prowincjała. W tym samym jeszcze roku zarządził kapitułę prowincjalną, na której zdecydowano wysłać grupki zakonników do Pragi, Wrocławia, Kamienia, Gdańska, Sandomierza i prawdopodobnie do Płocka. Do polskiej prowincji należały Polska, Czechy i Pomorze Zachodnie.
Po rozesłaniu zakonników św. Jacek ze swoją grupą, braćmi Benedyktem, Florianem i Godynem, podążył w kierunku Mazowsza. Wówczas miało mieć miejsce cudowne przejście po wodzie przez Wisłę pod Wyszogrodem.
W tym właśnie czasie papieże Innocenty III i jego następca Honoriusz III starają się zainicjować akcję chrystianizacji Prus. W 1215r. papież Innocenty III wyświęcił Chrystiana, znanego nam dzisiaj jako św. Chrystian z Prus, na biskupa misyjnego. Jednocześnie mianuje też arcybiskupa gnieźnieńskiego H. Kietlicza legatem Stolicy Apostolskiej w Polsce i w Prusach. W 1217r. Honoriusz III, pragnąc akcji nadać charakter powszechny, zwrócił się do ludów Polski, Pomorza i Europy, o krucjatę duchową i materialną rycerzy, którzy nie mogą udać się do Palestyny, a nawet krzyżowcom daje dyspensę, aby udali się do Prus, zamiast do Palestyny. Zaleca im posłuszeństwo we wszystkim biskupowi Chrystianowi. Zaleca też stosowanie wojny ekonomicznej przeciwko Prusom, aby zmusić ich do uległości. Prowokuje tym ostrą obronę Prusaków, którzy w tym celu organizują wypady odwetowe na teren Polski. Gdzieś pod koniec 1218 lub na początku 1219r. biskup Chrystian musiał wycofać się z terenów misyjnych, a 22 marca 1219r. umarł arcybiskup H. Kietlicz. Była to w zasadzie ruina dotychczasowych planów.
Po następnej nieudanej próbie polegającej na założeniu przez św. Chrystiana przeznaczonego do misji pruskich Zakonu Braci Dobrzyńców (Zgromadzenia Braci-Rycerzy Chrystusa), zaczęły się pertraktacje Kościoła z niemieckim Zakonem Najświętszej Maryi Panny, zwanym Krzyżackim. Ostatecznie po powrocie cesarza Fryderyka II w 1230r. z wyprawy do Ziemi Świętej, przybył do Polski pierwszy większy zastęp Krzyżaków. Zamieszkali w gródku Vogelsang naprzeciw Torunia, potem przenieśli się do Nieszawy.
Takie były mniej więcej warunki, kiedy św. Jacek wraz z towarzyszami przybył do Gdańska. W 1227r. przydzielono im tam kościół św. Marcina. Po założeniu gdańskiej placówki, jeszcze w tym samym roku, św. Jacek wrócił do Krakowa. Pozostawieni w Gdańsku bracia rozpoczęli tymczasem akcję misyjną po prawej stronie Wisły, pod kierownictwem św. Chrystiana, który w kilka lat później ufundował klasztor dla dominikanów w Chełmnie. W tym samym mniej więcej czasie książę Konrad Mazowiecki ufundował klasztor w Płocku pod wezwaniem założyciela, św. Dominika, który został kanonizowany w 1234r.
Jesienią 1228r. św. Jacek udał się z kilkoma braćmi: Godynem, który później został przeorem, Florianem i Benedyktem na Ruś, w kierunku Kijowa. Potem przybyli jeszcze: Marcin z Sandomierza, Jakub, najprawdopodobniej były notariusz kardynała Krescencjusza oraz nieznany bliżej Domasław. Kijów, ówczesna stolica Rusi, był we władaniu Włodzimierza Rurykowicza, który początkowo sprzyjał dominikanom. W mieście tym istniał klasztor wraz z kościołem pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny, założony przez przybyłych w 1159r. z Wiednia benedyktynów, będący w XIII w. pod zarządem mnichów iroszkockich. W 1228r. nie miał on stałej obsługi i chętnie przyjęto do niego przybyłych ze św. Jackiem dominikanów. Pobyt ich tam trwał do 1233r.
Według tradycji bracia działali najpierw w Kijowie i okolicach, potem zaś Jacek wyruszył na Zadnieprze do Czernihowa, na Białoruś do Smoleńska, a nawet do Moskwy. W wielu miejscowościach z tych okolic do dziś zachowała się w postaci legend tradycja jego działalności.
W wyniku apostolskiej działalności dominikanów i szczególnie św. Jacka w okolicach dało się odczuć wyraźnie osłabienie wpływów i powagi prawosławia. Kiedy dołączyły do tego jeszcze względy polityczne w postaci zatargów z popieranym przez Polaków księciem Michałem z Czernihowa, wnukiem Kazimierza Sprawiedliwego, Włodzimierz Rurykowicz wysiedlił dominikanów z Kijowa i zakazał im powrotu.
Z pobytem św. Jacka w Kijowie związanych jest wiele legend: m.in. uzdrowienie przez niego ślepej córki księcia Włodzimierza; wypędzenie diabła na wyspie Dnieprowej; przeprawa Jacka przez Dniepr z posążkiem Matki Bożej podczas napadu Tatarów na Kijów w 1240r. Legenda ta opowiada, jak Jacek uchodząc z zagrożonego miasta zabierał z kościoła Najświętszy Sakrament. Wtedy przemówiła do niego dość duża kamienna figurka Matki Bożej: "Zabierasz Syna, a mnie zostawiasz?". Miała mu też obiecać, że na czas ucieczki straci swój ciężar. Jacek chwycił w drugą rękę figurkę, ratując w ten sposób przed Tatarami i ją. Dziś figurka ta, nazywana Matką Bożą Jackową, znajduje się w kościele Świętej Trójcy w Krakowie.
W 1238r. z inicjatywy mistrza krzyżackiego Hermana Balka powstał klasztor dominikański w Elblągu. Jacek, po powrocie z misji ruskiej, przybył na Pomorze i wszedł w stały kontakt z Krzyżakami. Po uwięzieniu biskupa Chrystiana przez Sambów został prawdopodobnie kierownikiem akcji misyjnej w Prusach.
Działalność polskich misjonarzy była różnorodna: obsługiwali nawróconych Prusów, rycerzy przybyłych na krucjatę, osadników napływających z Polski i z Zachodu, a przede wszystkim zajmowali się nawracaniem pogan. Praca była bardzo trudna. Stolica Apostolska zakazała handlu z plemionami pruskimi, celem wywarcia na nie nacisku. Książę Świętopełk żywił plany zaborcze wobec Prus, biskup Chrystian marzył o sprawowaniu świeckiej władzy nad tym krajem, Konrad Mazowiecki ściągał daniny, mimo że Stolica Apostolska zapewniała Prusów, że ich nawrócenie w niczym nie naruszy ich samodzielności, a najgorsi byli Krzyżacy, którzy mieli plany utworzenia tu własnego państwa.
W 1240r. miał miejsce najazd Tatarów na Polskę. Zniszczeniu uległo wiele klasztorów i kościołów dominikańskich: w Sandomierzu, Krakowie, Wrocławiu, Ołomuńcu, Haliczu. W tym pogromie m.in. stracili życie w Sandomierzu bł. Sadok i jego towarzysze. Najazd ten ośmielił pogańskich Prusów, którzy nasilili opór przeciw podbojom krzyżackim. Wywołało to wieloletnią wojnę między Prusami wspomaganymi przez księcia Świętopełka a Krzyżakami i koalicją książąt polskich. Powstanie Prus w 1242r. zahamowało prawie zupełnie działalność misyjną.
W odpowiedzi na powstanie Prus papież Innocenty IV (1243-1254) wzywa rycerstwo do krucjaty przeciwko Prusom. Na szczęście na skutek sprawozdań napływających ze wszystkich stron papieże dostrzegają prawdziwy cel działalności krzyżackiej. Następca Innocentego, papież Aleksander IV (1254-1261) rzucił na Krzyżaków klątwę. Zostały utworzone cztery diecezje, z których trzy powierzono dominikanom, a czwartą zakonowi krzyżackiemu. Wtedy też pierwsi dominikanie dotarli na Litwę, w wyniku czego nastąpiło pierwsze nawrócenie Litwy, chrzest i koronacja na króla władcy litewskiego Mendoga w 1253r. przez biskupa chełmińskiego Henryka. Ustanowiono pierwsze biskupstwo misyjne dla Litwy, które powierzono uczniowi i towarzyszowi św. Jacka - bratu Witowi, którego kult przez pewien czas był prawie równy kultowi Jacka, potem jednak powoli zanikł.

Św. Jackowi objawia się Matka Boża, Lodovico Carracci, 1594r.
Nie wiadomo dokładnie, gdzie przebywał św. Jacek podczas tych wszystkich wydarzeń. Prawdopodobnie w Prusach przebywał do wybuchu powstania. Możliwe, że już wtedy, zmęczony życiem i pracą apostolską, sześćdziesięcioletni zakonnik powrócił do Krakowa. Z opisu cudów wynika, że nadal był zajęty pracą apostolską; nie ograniczał się tylko do kazań, ale utrzymywał liczne znajomości w okolicy, odwiedzał dwory, miał wielu przyjaciół i grono penitentek. Dwór królewski także wiele zawdzięczał św. Jackowi: jego kazaniom, przykładowi, wpływowi.
Św. Jacek Odrowąż miał naturę czynną, był energiczny, przedsiębiorczy, umiejący nie tylko podjąć inicjatywę, ale także doprowadzić ją do końca. Był niezmordowany w pracy apostolskiej i organizacyjnej. Przy takich zasługach, jakie miał zarówno dla pracy apostolskiej, jak i dla organizacji polskiej prowincji zakonu dominikanów, dziwić się można, dlaczego nie sprawował funkcji przełożonego. Najprawdopodobniej jednak nie leżało to w jego usposobieniu. Głównym celem jego działalności nie była przecież praca naukowa, ale tylko praca misyjna wśród pogan i schizmatyków, do czego pomocą mu były niezmordowana gorliwość apostolska, wielka odwaga, nieustraszoność i głęboka wiara. W Polsce św. Jacek był pionierem nawracania i pogłębiania życia religijnego. Zajmował się też stałym kierownictwem duchowym ściślej ze sobą związanych osób świeckich.
Zachowały się opisy cudów dokonywanych przez św. Jacka. Wynika z nich, że czynił je jednym znakiem krzyża w imię Chrystusa, a robił to z niezachwianym zaufaniem, wiedząc, że jest tylko narzędziem Wszechmocy Bożej.
Lektor Stanisław, opisując żywot św. Jacka, postarał się pokazać także główne cechy jego charakteru. Pokazuje więc, że św. Jacek przejął od św. Dominika surowość życia. Odznaczał się wielką pokorą i skromnością, kochał czystość, żywił ogromną miłość Boga oraz wrażliwość na potrzeby ludzkie. Bulla kanonizacyjna podkreśla, że mógł służyć za wzór miłości Boga i ludzi. Kiedy tylko spotykał strapionych i płaczących, sam nie mógł się powstrzymać od łez i z płaczem błagał Boga o miłosierdzie dla nich. Często spędzał noce na modlitwie, a gdy czuł się wyjątkowo zmęczony, kładł się na gołej ziemi lub odpoczywał oparty o kamień ołtarzowy. Był też wielce surowy w karceniu ciała i poddawaniu go uległości. Każdej nocy miał się biczować do krwi rzemienną dyscypliną usianą węzłami. Był wstrzemięźliwy i umiarkowany w jedzeniu. Oprócz zwykłych postów we wszystkie piątki i w wigilie świąt Matki Bożej i Apostołów pościł o chlebie i wodzie. Cały swój czas oddawał Bogu: albo coś studiował, albo głosił kazania, albo spowiadał, kiedy indziej modlił się, odwiedzał chorych. W torbie podróżnej zawsze nosił Pismo św. Miał też szczególne nabożeństwo do Matki Bożej, o czym świadczą legendy: i ta o ucieczce ze statuetką Matki Bożej przez Dniepr, i ta, według której w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w 1223r. podczas modlitwy w krakowskim kościele miała mu się ukazać Matka Boża, mówiąc do niego: "Ciesz się, synu mój, Jacku, gdyż modlitwy twoje są miłe Mojemu Synowi, Zbawcy. O cokolwiek w moim imieniu będziesz prosił, otrzymasz od Niego".
Po około piętnastu latach posługiwania bliźnim w krakowskim klasztorze, w wigilię Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny św. Jacek wezwał braci klasztoru Świętej Trójcy w Krakowie, powiedział im, kiedy umrze i nakazał im, by zawsze lękali się Boga. Następnego dnia, 15 sierpnia 1257r., po przyjęciu sakramentów, wypowiadając słowa: "W ręce Twoje, Panie, polecam mego ducha", św. Jacek Odrowąż zasnął w Panu. Ciało jego złożono tymczasem w krużganku obok kościoła, przeznaczonym na grzebanie zakonników.
Sława jego świętości bardzo szybko rozprzestrzeniła się wśród szerokich warstw społecznych. Lektor Stanisław podaje kilka nadzwyczajnych zdarzeń, które miały miejsce już w dniu śmierci Jacka: norbertanka Bronisława, późniejsza błogosławiona, w dzień jego śmierci widziała jakby wielkie światło nad kościołem Świętej Trójcy, a w nim otoczoną chórem aniołów piękną dziewicę prowadzącą zakonnika w habicie dominikańskim. Powiedziała jej, że jest Matką Miłosierdzia i wiedzie Jacka do królestwa chwały. Podobne widzenie miał biskup krakowski Jan Prandota. Modląc się przed ołtarzem Matki Bożej w kościele katedralnym, zobaczył w zachwycie św. Jacka w towarzystwie św. Stanisława biskupa, wstępujących do nieba w otoczeniu aniołów. W tym dniu miał też miejsce pierwszy cud: niejaki Żegota, harcując na koniu po polu na Kleparzu, spadł z konia tak nieszczęśliwie, że zmarł na miejscu. Rodzice zanieśli go na grób św. Jacka, błagając o ratunek. Po godzinie młodzieniec wstał, mówiąc, że był z Jackiem w raju.
W spisie cudów występują nie tylko ludzie z Krakowa i okolic, ale też z bardzo nieraz odległych stron kraju. Świadczy to o powszechności kultu w ówczesnej Polsce. W oparciu o ten kult szybko zaczęto myśleć o kanonizacji. Temu miał służyć założony 11 lat po śmierci Jacka wykaz cudów zaistniałych za jego wstawiennictwem. Wspomniany już Seweryn z Lubomla twierdzi, że w ciągu niecałych trzech i pół wieku pięciokrotnie czyniono zabiegi o jego kanonizację.
Jedną z osób, które doznały cudownego uzdrowienia za przyczyną św. Jacka była pewna kobieta z Cieszyna opętana przez złego ducha. Przyprowadzona do grobu Jacka zaczęła się rzucać już na sam widok kościoła Świętej Trójcy, nazywając Jacka wielkim przeciwnikiem sił nieczystych. Obecny przy tym lektor Bogusław zapytał ducha, który opętał ową kobietę, czy brat Jacek będzie kanonizowany. Opętana z wielkim wzburzeniem odpowiedziała: "Zmuszony zaklęciem muszę wyznać prawdę: brat Jacek będzie kanonizowany, a jego kanonizacja przyniesie nam więcej szkody niż kanonizacja św. Stanisława. Potwierdzeniem tego będzie uzdrowienie opętanej, gdy tylko dotknie się grobu świętego".
Jednak do kanonizacji ciągle nie dochodziło. Wielki w tym udział miały przyczyny polityczne - z powodu czeskich rządów nie można było otrzymać listu postulacyjnego od władcy. W Rzymie sytuacja również była niesprzyjająca: przez cały czas pontyfikatu Mikołaja IV (1288-1292) trwały nieporozumienia między głową Kościoła a zakonem kaznodziejskim. W następnym wieku przyczyn niepowodzenia w staraniach można upatrywać w wielkiej schizmie zachodniej (1378-1417) i w "czarnej śmierci", która od 1347r. paraliżowała życie całej ówczesnej Europy.
W 1518r. król Zygmunt Stary skierował do papieża Leona X list postulacyjny o kanonizację, niestety, te zabiegi przerwała śmierć papieża w 1521r. Jego następca, Hadrian VI kontynuował proces, który został doprowadzony prawie do końca - 11 lutego 1527r. papież Klemens VII wydał breve zezwalające polskim dominikanom odprawianie Mszy św. i oficjum ku czci bł. Jacka w kościołach i klasztorach polskiej prowincji dominikańskiej każdego roku w drugi dzień po wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny. Potem, w 1530r., papież rozszerzył ten przywilej na wszystkie kościoły Królestwa Polskiego do czasu formalnego aktu kanonizacji. Był to pierwszy w tej sprawie akt prawny; w przyszłości otrzymał on miano beatyfikacji.
W dalszym ciągu jednak proces uległ zahamowaniu z powodu zajęcia Rzymu 6 maja 1527r. przez wojska cesarza Karola V, które zrabowały miasto, zaś papieża Klemensa uwięziono i wywieziono. W trakcie tych działań zaginęły wszystkie akta procesu informacyjnego dotyczące kultu Jacka Odrowąża.
Nowe starania podjęto za czasów papieża Pawła III (1534-1549). W trakcie tej próby - 22 czerwca 1543r. nastąpiło oficjalnie podniesienie relikwii późniejszego świętego. Umieszczono je następnie pod ołtarzem specjalnie w tym celu wzniesionej kaplicy; obok złożono zwłoki biskupa wileńskiego, Wita z Litwy, który w tamtych czasach również cieszył się powszechnym kultem.
Ciągle jednak proces posuwał się bardzo powoli. W 1583r. król Stefan Batory podpisał następny list postulacyjny, skierowany do papieża Grzegorza XIII. Wreszcie 24 marca 1594r. na uroczystym konsystorzu zwołanym przez papieża Klemensa VIII zapadło ostateczne postanowienie o kanonizacji. Uroczysty akt odbył się w Bazylice św. Piotra w Niedzielę Przewodnią, 17 kwietnia 1594r. Poprzez obchody urządzane we wszystkich klasztorach dominikańskich kult św. Jacka szybko rozpowszechnił się w całej Europie, a także w obu Amerykach i w Azji. W wielu krajach życiorysy świętego pojawiły się już na przełomie XVI i XVII wieku, imię św. Jacka weszło do literatury. Szczególnym wyróżnieniem dla św. Jacka było umieszczenie jego posągu w Lourdes wśród postaci biblijnych i świętych francuskich.
Św. Jacek w ikonografii przedstawiany jest w habicie dominikańskim, najczęściej z monstrancją lub kustodią, z cyborium, kielichem, z figurką Marki Bożej, z liliami, wśród chórów niebieskich, jako przechodzący przez rzekę po swoim rozścielonym płaszczu lub chodzący po wodzie, czasem ratujący chłopca przed utonięciem, niekiedy na tle płonącego klasztoru dominikańskiego.
Św. Jacek jest patronem dominikanów, Polski, Litwy, Rosji, Prus, Pomorza, Krakowa, Kijowa, Wrocławia; chroni przed utonięciem, bezpłodnością; pomaga przy porodach.
Imię Jacek, inaczej Hiacynt, pochodzi z Grecji; po grecku hyakinthos to goździk.


Załącznik:

„A iż był gorącej chuci na rozmnażanie czci Chrystusowej i zbawienia ludzkiego, nie przestając na Polsce, wysłał Czesława, swego współucznia u ś. Dominika, do Pragi, gdzie przyszedłszy z bratem Hieronimem, wielu ludzi Bogu do pokuty pozyskał. I klasztor tam fundowawszy we Wrocławiu, z wielkim pożytkiem Kościoła Bożego żywota dokonał, gdzie też cudami niemałemi słynie. A sam Jacek ś. umyślił się na wschód słońca udać między odszczepieńców, i do Kijowa szczepy kazania swego i słodkiej nauki Chrystusowej puścił. Na tej drodze gdy był w Mazowszu, w Wyszogrodzie, Wisłę, która bardzo wylewając, przechodu mu z braćmi broniła, gdy się w czem przewieźć nie miał, uskromił; i sercem apostolskiem i prorockiem śmiał w imię Chrystusowe rozkazać, aby go wraz z braćmi bez utraty na drugi brzeg przeniosła. I puścił się sam w wodę, wołając na trzech braci, Florjana, Godyna i Benedykta, aby za nim szli a nic się nie bali. bo Chrystus (prawi) i wodom rozkazuje, a Jemu posłuszne, i tym, którzy Go miłują, być muszą. A gdy się oni ociągali a za nim iść nie śmieli, zdjąwszy z siebie kapicę Jacek święty, rozpostarł ją na wodzie i rzekł: Oto taki most wam Chrystus czyni, wsiadajcie a w wierze mocnej na nim stójcie. Wstąpili bracia, a kapica nie pogrzęzła, ale jako w łodzi najbezpieczniejszej na drugą stronę ich on dziwny żeglarz przewiózł. O wielka wiaro i świątobliwość męża tego! Rozumiej, jakiej ten był u Chrystusa Boga swego bezpieczności, iż tak dzielna stawała się modlitwa jego, w czem Elizeusza proroka wielkiego postępek wyraził.”

Żywot ś. Jacka, Polaka, zakonu ś. Dominika wzięty z klasztoru krakowskiego, z starodawna pisany, i od Leandra Alberta Bonończyka, Włocha, sumowany.